• 0 Vote(s) - 0 Average
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5


Niezapomniana Przygoda Tom 1
#1
Pozdrowienia ze szlaku nieznajomi!
    
    Pozwólcie staruszkowi odpocząć w tym domostwie. Długą mam za sobą drogę, a i przede mną jeszcze wiele dni podróży. A lata już nie te, oj nie te… Niegdyś, kiedym jeszcze był młody, bywało, że dzień i noc przemierzałem niebezpieczne tereny w poszukiwaniu magicznych manuskryptów i spuścizn starożytnych, zapomnianych przed laty cywilizacji. Ach, stare i burzliwe to były lata, ale jak mawia elfickie przysłowie ,,nawet dąb w końcu próchnieje”. Za stary już jestem na takie fanaberie i gdyby sam król mnie nie poprosił…                                                                  
..............

...i koniec końców oczywiście posłano mnie, kto bowiem zna lepiej podziemny ród Żelaznych Krasnoludów aniżeli ja? Ale, ale, chyba zanadtom tu przesiedział, ranek już wstaje i czas mi ruszać w drogę. Bardzo wam jestem wdzięczny za rozmowę i gościnę, a że widzę, iż podobnie jak ja lubicie słuchać różnych historii, tedy zostawię wam tu pewną księgę, a przynajmniej jej pierwszy tom. Opowiada ona o prawdziwej, niegdyś dziejącej się na terenie tego królestwa awanturze, którą zasłyszałem kilka miesięcy temu od pewnego wędrownego barda w jednej z karczm. Mam nadzieję, że się wam spodoba. Jeśli po przeczytaniu będziecie mieli do niej jakieś sugestie, czy też uwagi, to prześlijcie je gołębiami pocztowymi do najbliższego miasta, a stamtąd już trafią do mnie.

A teraz czas już na mnie, bywajcie moi mili! Gdy będę miał okazję, spróbuję znowu zajść w te zacne progi.

[Image: Niezapomniana-Przygoda-Tom-1.jpg]
Reply }}}
Podziękowanie od:
#2
Cześć Glorion, trochę myślałem nad tym co pisałeś,
i doszedłem do wniosku że też nie byłem bez winy, w swojej wypowiedzi.

Mimo wszystko jesteś u nas gościem i powinienem obdarzyć cię większym szacunkiem.
Zabiorę się za twoją książkę jutro od nowa
i przy najbliższej okazji napiszę recenzje, jeśli znajdę trochę czasu.

Dzięki za twój czas, pozdrawiam!
nowy dzień - nowa szansa, nowy rok nie istnieje

[Image: zEfNWvs.png]
Reply }}}
Podziękowanie od:
#3
Martinez jak mogłeś usunąć to arcydzieło Gloriana o_O
Reply }}}
Podziękowanie od:
#4
No dobrze, a więc pora na recenzję. Książkę czytałem 2 dni, z dłuższą przerwą od połowy.

Zanim zacznę, chcę tylko powiedzieć że nie jestem żadnym znawcą literatury, a po prostu miałem ochotę się 
za to na nowo zabrać, po twoim powrocie.

Oprócz samej recenzji, zredagowałem całą opowieść, a poprawki zamieszczę na końcu. (gdybyś chciał kiedyś poprawić błędy)
nie było ich aż tak wiele, głównie przecinki lub przejęzyczenia.
Nie traktuj tego jako prawdziwą, rzetelną recenzje, a bardziej kilka luźnych spostrzeżeń.

Dobra, zaczynajmy!

----------------------------------------

[Wiersz]
Na wstępie chciałbym pochwalić za rymowany wiersz, jako przedwstęp do opowiadania.
Pozwoliło mi się to zrelaksować i przy kojącej, jazzowej muzyce,
oraz deszczu muskającego o szybę,
przenieść się w troszkę odmienny, baśniowy świat.

Prawie całą historię czytam na głos, więc gdyby wiersz się nie rymował, z pewnością bym to uchwycił.
Jest jednak bardzo zgrabnie napisany, prostą prozą, ale poprawnie.
Dodałbym tudzież przecinek, czy dopisał jedno, dwa słówka - ale ogółem mi się podoba.


Motyw z wędrownego maga również do tego pasuje.
Wiadomo, nie trzeba być bardem, żeby pisać opowieści prozą.




Koń wodny = opowieść starca
motyw skojarzył mi się właśnie z tym filmem. Starszy mężczyzna opowiadał 
ludziom w karczmie o mistycznym stworzeniu, które widział jak był młody.
Cały film - to właśnie jego opowieść, czego dowiadujemy się na początku.



Nie odbiegając od książki: przejdźmy do pierwszego rozdziału.
23:13

Jeśli chodzi o zdjęcia - niewielka część z nich jest troszkę gorszej jakości
oraz płótno ma dość nieostry wyraz. - Choć sam pomysł z ozdobnymi, nadgryzionymi zębem
czasu kartami mi się podoba.
Element zdjęć myślę że ocenie na końcu opowieści.

Muzyka - trakcie recenzji będę udostępniał utwory, które pozwoliły wczuć się w klimat, w trakcie czytania,
może się przyda.

[Prolog]

Od początku bardzo mi się podoba to, że zwracasz się do czytelników jako Mag,
który jest częścią twojej historii.

Prolog wydaje się troszkę za krótki, choć wynagradza to wstępna opowieść







[Rozdział I]

Elian - elf
Aselia - elfka
Garin - krasnolud
Krasz'nar - ork


Okej.. na początku jesteśmy w rzuceni w opowieść, w historię kilku osób, którą poznamy
w trakcie. Na początku tworzy się ekipa, można by powiedzieć z przypadkowo wybranych osób,
na pierwszy rzut oka.
Na starcie muszę powiedzieć, że bardzo skojarzyło mi się to z
dodatkiem do Neverwinter Night, w którym również był motyw drużyny, z Orkiem również władającym magią oraz Krasnoludem łotrzykiem




"przypomniał mi się również fragment o którym wcześniej wspomniałem"

"- A czy mogę was spytać, czy nie poszukujecie może kompanów do
drużyny?
- Eee... Tak, szukamy - przytaknął krasnolud trochę zbity z tropu"

do którego się wcześniej nie mogłeś odwołać przez brak odniesienia.
To tak przy okazji. wiem że moje stwierdzenie obdarło to z całego sensu.
Historia Krasnoluda i Orka po prostu wydała mi się zbyt krótka i mało znacząca.
Bez większych namówień po prostu dołączyli do drużyny.

Cały rozdzał zleciał mi bardzo szybko.
Można w nim było poczuć emocje w drużynie, choć jak na pierwszy rozdział - troszkę za krótko.
Proponowałbym na przyszłość bardziej rozwijać początkowe spotkania.
Ale zobaczymy co będzie dalej.
Mamy już swoją drużynę i zmierzamy do tajemniczego Czarnego Barona.


[Rozdział drugi]






.....
"[...] Szybko przesunął się koło swojej siostry i złapał przegub Barona, ściskając tak mocno,
że ten puścił pałkę ze wrzaskiem.
- Pohamuj się człowieku! - powiedział elf patrząc na Barona zimno - Za takie
traktowanie służącego możesz zostać postawiony przed sąd.
- Nie będziesz mi pachołku rozkazywał! Jestem w moim domu i mogę robić co chcę, a
tobie radzę być posłuszny, bo ciebie też spotka podobna kara! - krzyczał bez
opamiętania rzucając się i próbując wyrwać z uścisku elfa. ...... [...]

całkiem dobrze idzie ci budowanie gęstego i nerwowego klimatu






[Image: JECDt6G.png]
ciekawe nawiązanie do Warcrafta Oczko


Drugi rozdział, przeleciał mi również nawet nie wiem kiedy.
Bardzo ciekawie zbudowany klimat i pokazana relacja między osobami z drużyny,
a samym baronem.
Ciekawa intryga ze służącym, od początku byłem ciekawy jak się to potoczy.

Zabierzmy się za 
[rozdział trzeci]


"Mimo zamkniętych bram jest jedna droga, którą możemy uciec. Jedna
część kanałów została zapieczętowana, gdyż żyje tam wąż morski. Jeśli uda nam się
tędy przedostać i uciec w las, będziemy poza zasięgiem Barona.
- Słyszałem wiele złego o tych kanałach - odpowiedział ponuro elf - Zdaje się, że ta
bestia nadal tam grasuje i znacznie podrosła."


tu na nowo podrosła moja ciekawość całą książką.
Okazuje się że Elian jest złodziejem, i cała drużyna musi uciekać przed Baronem.
no, no pomysłowe.



Redagując twoje opowiadanie, również ja się uczę
stylistyki i pisowni
która z pewnością przyda mi się w moim przyszłym opowiadaniu.




"Po tym
wziąłem ze swojej sakwy kilka chemikaliów, zapaliłem podręczny kociołek (naprawdę
mikrych rozmiarów) i połączyłem w nim kilka specyfików. Powstały w ten sposób
odwar umieściłem w spryskiwaczu (który też swoją drogą zakupiłem dopiero dzisiaj) i
spryskałem nim nowe kartki. Efekt był porażający, szybko zaczęły żółknieć i w
niespełna kilka minut wyglądały naprawdę staro. Następnie na jednej z nich zapisałem
30
sekwencję liczb z pierwszej kartki (tej którą widział mag), po czym resztę też pokryłem
cyframi, ale w sposób zupełnie losowy. W ten sposób powstały dwa, pobieżnie (bo nie
miałem czasu na dokładną pracę) podobne pliki dokumentów. Prawdziwe włożyłem do
torby, a te zrobione dziś w nocy ukryłem w schowku w płaszczu. "


pozwolę sobie zapisać, gdyż ten fragment naprawdę mi się spodobał.



Zakończył się trzeci rozdział, a ja nie mogę się doczekać
tego co towarzyszy czeka we wspomnianych kanałach.
Można powiedzieć że fabuła na swój sposób rozwija się bardzo powoli, ostrożnie
zapoznając nas i przyzwyczajając do członków drużyny.

zaczynamy:

[rozdział czwarty]









"Nasz zielony przyjaciel prychnął i uderzył laską w podłogę. Poczułem nagle
przeszywający chłód. Po chwili paniczny krzyk strachu przerwał ciszę. Chłopiec wyjąc
wniebogłosy uciekł z miejsca zdarzenia bez żadnego powodu. Cała gromada zdziwiona
wycofała się trwożnie patrząc na szamana.
- Ha, nie sądziłem, że magia orków jest taka przydatna - pochwalił orka Melstein
patrząc za uciekającym - Muszę się kiedyś nauczyć tego zaklęcia. "


Takie fragmenty jak ten podświadomie budują cały klimat i zażyłość między czytelnikiem a postaciami
Dobrze, że w każdym rozdziale znajduje się moment, aby skupić się na opisaniu każdej z postaci.

Przejdźmy teraz do czegoś, co mnie osobiście pozytywnie zaskoczyło:

[rozdz. 4: historia Melsteina]






Bardzo ciekawy pomysł z historią, opowiedzianą słowami Melsteina.


z pamięci ; Był uczniem szkoły, uczył się nazbyt dobrze i chciał przejść od razu do 8 klasy
zostało mu to zabronione, więc wkradł sie do bilbioteki
by odnaleźć potrzebną księgę, został przyłapany i dostał zakaz nauk wyższych od rektora.
Ten fakt rozsierdził go, po czym zrezygnował ze szkolnictwa.
Bliska mu osoba podarowała mu księgę, w której jest opisana legenda
Podręcznik Żądnego Wiedzy Adepta,
która pozwala posiąść potężne zaklęcia.

Swoją drogą ciekawi mnie ta księga, bo nie została do końca opisana, w całym tomie, a wydaje się dość istotna



1:56 za moment zabieram się za piąty rozdział.

Przepłukałem lekko podrażnione gardło i czytam dalej. Jestem coraz ciekawszy,
co wydarzy się dalej. Całkiem dobrze budujesz napięcie swojej opowieści.






[rozdział piąty]


Podczas czytania tekstu dowiedziałem się kilku
ciekawych zwrotów, np "odziana od stóp do głów" gdzie początkowo
uznałem to za błąd i znalazłem wyjaśnienie takiego nazewnictwa.



"Niestety, te jak na złość zawróciły w moją stronę!
Wystraszyłem się nie na żarty, jak uciec przed takim wrogiem? Szybko jednak dałem
się na sposób i stanąłem za szukającym mnie łucznikiem. Oberwał całą salwę i padł na
miejscu trupem. To się nazywa nieostrożność..."

bardzo ciekawy język jeśli chodzi o opisy walki, oraz zaklęcia.
Od razu na myśl przyszły mi pociski z Neverwinter, w swojej zmasowanej formie


Zdjęcia naprawdę robią robotę, szczególnie ten wąż morski jest dobrze dobrany.

Nie wiem czym inspirowałeś się wymyślając tego węża,
ale skojarzył mi się z podobnym wężem z gry Fable.
Również był pokaźnych rozmiarów i nie było szansy z nim walczyć.
Praktycznie w swojej głowie wyobraziłem sobie każdy gest tej bestii, więc brawa za dobry opis.



[rozdział szósty]


Wracam do książki, po dłuższym czasie.


22. wracam po dłuższym okresie do czytania książki.
Szybko zakończony motyw z wężem morskim, trochę zniechęcił mnie do dalszego czytania.
Brakuje mi punktów, o które mógłbym się oprzeć
wracając do tej powieści. Nadal nie wiem do czego to wszystko ostatecznie zmierza
pomimo przeczytaniu 5 rozdziałów.
Jedyny zarysowany wątek, to ucieczka przed Czarnym Baronem.

Zaczynamy:


Bardzo fajnie opisałeś relacje między Elianem a Tallindą,
choć to,  jak szybko rozeszły się drogi drużyny po wyjściu z kanałów pozostawia pewien niedosyt.
Do końca 6 rozdziału jest to wspomniane zaledwie kilka razy, a to moim zdaniem
powinien być ważny punkt odniesienia, przez wzgląd na zażyłość między nimi.
Skończyła się walka i tak po prostu zniknęli?

Co do rozdziału, całkiem nieźle rozgraniczasz chwile walki, od chwili rozmów.
Kiedy prawie cały 5 rozdział opisywał walkę, tak w 6 celnie skupiłeś się na losach jednego bohatera i drowki.



"[...] Jeśli jednak będziesz grzeczna, to
po wyjściu dam ci odtrutkę i zostawię w spokoju.
Kapłanka z początku patrzyła na mnie hardo i nieugięcie, lecz w miarę
działania narkotyku stawała się coraz bardziej ospała i rozkojarzona. W końcu zgodziła
się, patrząc na mnie na pół z nienawiścią, na pół ze strachem. Gdy ją rozwiązałem,
chciała wstać, ale nogi się pod nią ugięły i musiałem pomóc jej chodzić."


[rozdział siódmy]

Siódmy rozdział mnie nawet zaskoczył, choć nie przytoczę tu żadnego fragmentu,
tak pomysł z nową drużyną jest dość rzadko spotykany.


[epilog]






Końcówkę książki czytałem z dość sporym zaciekawieniem. Przyznam, że to, jak opisałeś drugą ekipę
i relacje w grupie znacznie bardziej spodobało mi się od pierwszej, mimo 
Dużo bardziej prawdziwe mi się to wydawało.

Książka kończy się w fajnym momencie, kiedy nie jest powiedziane za dużo, a czytelnik
pozostaje z lekkim niedosytem który każe czekać mu na dalsze części powieści


---
[ redagowanie ]

Nawet w książkach, takich jak w wiedźmin sporadycznie
natrafiam na błędy stylistyczne, więc o to się nie martw.
po prostu mocno zwracam uwagę na każdy szczegół w pisowni,
szczególnie to widać
kiedy tekst po prostu się czyta, śledząc wzrokiem każde słowo.

Co do przecinków - rozumiem, że każdy widzi tą sprawę inaczej
Jedni stawiają tylko, kiedy rzeczywiście sytuacja tego wymaga,
inni, gdy jest to zgodnie stylistycznie.

Ja jestem drugim typem osoby i uważam, że przecinek musi znaleźć się tam, gdzie
jego miejsce.
Niedługie słowa są po prostu za długie, żeby wypowiedzieć je jednym tchem.
Co zresztą doskonale wiesz, bo aby napisać tą powieść przeczytałeś wiele książek.

3 typy błędów:
- przecinki, kiedy były naprawdę konieczne
[Image: 1Yyseje.png]

- przejęzyczenia
[Image: 0I0d9Cc.png]

- oraz powtarzanie słów, w zdaniach
[Image: DsE1xwf.png]

[Image: ZqNo8Mm.png]


https://tiny.pl/txlsc - wszystkie 46 poprawek. Co, jak na 7 rozdziałów, wcale nie jest dużą liczbą.



---

[ moja ocena ]


Bardzo ciekawy klimat, choć wiele wątków dla mnie jest nadal nie jasne
i słabo zarysowane, jak np cała postać Barona, albo powstanie pierwszej ekipy
Książka jednak potrafi trzymać w napięciu i zaskakiwać, w każdym następnym rozdziale.
---------
Język, poza sporadycznymi poprawkami, jest właściwe bezbłędny, dokładnie taki,
w jakim powinny być pisane książki fantasy.
Czuję spory niedosyt, jak sam powiedział Elian, wchodząc do nowej drużyny, 
wszystko to wydarzyło się bardzo szybko.

Duży potencjał, na następne tomy i mam nadzieję, że kiedyś się takowych doczekam. Oczko

Pisał Samuel, Martinez 19l.
nowy dzień - nowa szansa, nowy rok nie istnieje

[Image: zEfNWvs.png]
Reply }}}
Podziękowanie od:
#5
Witajcie mieszkańcy gospody!

Zapewne dziwi was fakt, że znów krzyżują się nasze drogi, choć zapowiadałem, że moja stopa nigdy już nie przekroczy progu tego domostwa. Zaiste, po ataku Młodego Ivara na moją osobę oraz powieść przeze mnie spisaną, pozostawałem w tym postanowieniu nie zmienny, do czasu, aż nie doszła do moich uszu straszna wieść.

Jeden z moich przyjaciół pod postacią kruka, znany jako Strażnik Tirisfal, doniósł mi niedawno, że wcześniej wspomniany Młody Ivar zniszczył prowadzoną przez nas rozmowę, w której to ośmieszam jego próbę oceny mojej pracy. Zrobił to pod przykrywką przestrzegania regulamin, którego sam nie przestrzegał w swojej pierwszej wiadomości. Skrytykowany w przypływie gniewu i młodzieńczej zapalczywości odpowiedział na moje zarzuty w sposób, który sam go ośmieszył. Gdy dostrzegł swój błąd, usunął całą rozmowę poza moją pierwszą wiadomością, mając nadzieję, że jego pomyłka nigdy już nie ujży światła dziennego.

Jednak mylił się…

W zaledwie kilka dni po otrzymaniu wiadomości wysłałem wici do moich starych przyjaciół: Gandalfa Białego, który samotnie pokonał Balroga, Arcymaga Arakona, który to dokonał inwazji na ludy północy, Roszondasa, maga żyjącego w wielu światach, Elminstera, słynnego współzałożyciela organizacji Harfiarzy, Korwina, zabójcę przeklętego Oka, Xardaxa, który wyssał potęgę bożka Beliara
i Zandalora, bez którego pomocy nie zgładzono by demona o dwóch twarzach. Poprosiłem ich o pomoc w przekroczeniu bram najniebezpieczniejszego miejsca, jakie tylko dotknąć może stopa śmiertelnika. Miejsca, o którym boją się nawet mówić najsławniejsi z bohaterów, najmędrsi z magów i najpoteżniejsi z władców, którego nazwy nie będę tu wymieniał.
Wiedziałem, że w sercu tego zapomnianego przez wszystkich bogów miejsca, odprawić można magiczny rytuał, dzięki któremu odzyskam zniszczone zapiski prowadzonej przez nas rozmowy.
Aby przedostać się do celu, należało dokonać podróży między sferami. Zebierając całą swoją moc Arcymag Arakon wdarł się w granicę sfer, rozdzierając wiodące przez portal przejście do sfer niższych.
Nasza wyprawa była długa i uciążliwa, nawet dla drużyny tak słynnych w wielu ziemiach magów. Miejsca, przez które przyszło nam się przedzierać, nawiedzane było przez wszelkiej maści plugawe kreatury
jak demony: tanar’ri, loumara, obyrithami, a nawet straszniejsze jeszcze istoty. Gdy tylko wracam myślami do tych chwil, nadal czuje ciarki na moich starych plecach, a w oczach stają mi obrazy bitew jakie stoczyliśmy z potężnymi mieszkańcami obcych sfer.
Ostatecznie jednak udało nam się dostać do celu podróży, gdzie przecinają się dwa potężne strumienie magiczne. Byliśmy wyposażeni w kamienie ogniskujące, które to skumulowały energie tego miejsca. Przy jej pomocy udało nam się wspólnie spleść stare elfickie zaklęcie, które wróciło utracone zapiski w postaci, której już nikomu nie uda się zniszczyć.

I tak oto powróciłem! Stawiam tu przed wami prowadzoną z Młodym Ivarem rozmowę oraz jego odpowiedź na moje zarzuty, niechaj pozostaną one wieczną przestrogą dla innych, którzy będą chcieli niesłusznie obrażać owoc wysiłków nieznajomych wędrowców!

https://web.archive.org/web/201901121654...&pid=13037

P.S. A to jest jego próba wytłumaczenia swojego czynu przez Młodego Ivara, którą także udało mi się odzyskać.

https://web.archive.org/web/201901131515...p?tid=1424
Reply }}}
Podziękowanie od:
#6
Młody Ivarze,

Bardzo mi miło, że zrecenzowałeś moją książkę. Opowiedziałeś ją z ciekwej perspektywy, choć nie wspomniałeś o głównym bohaterze, jakim był złodziej i utożsamiłeś go z Elianem oraz doszukałeś się mnie w całej przygodzie.

Jednak jako że widzę, że książka bardzo ci się podobała, wykorzystam nieco swoich magicznych umiejętności i rzucę elfickie zaklęcie.

[Image: a.png]
Proszę, teraz powieść zawiera dodatkowy 8 rozdział, nie tylko ta na forum, ale także ta na twoim komputerze.
Reply }}}
Podziękowanie od:
#7
No właśnie coś mi nie grało z tym Elianem. Wiem, że nie on był głównym bohaterem,
ale za rzadko wspominałeś złodzieja, więc wypadł mi z głowy. On w ogóle miał jakieś imię?
Zorientowałem się w momencie, kiedy wracał do swojej ekipy że to jednak nie może być Elian. Wybacz za błąd.

Właśnie przez to nie wiedziałem, z czyjej perspektywy jest pisana książka,
proponuję więc choć trochę częściej napomykać o tym, kim on był.
W końcu nie wszyscy zwracaliby się do niego po prostu na ty, prawda?

Z chęcią przeczytam kolejny rozdział i będę wyczekiwał następnych.
Mam nadzieję, że nie zraziłeś się do tego forum, przez naszą sprzeczkę. Pozdrawiam.
Reply }}}
Podziękowanie od:
#8
Glorion nie mam pojęcia, czemu do tego wracasz. Trochę jak skrzywdzony przedszkolak, który chce dowieść swojej wyższości,
co powoli zaczęło zamieniać się w czarną komedie.

Zachowałem się nie grzecznie, wobec ciebie,
wylałeś na mnie wiadro pomyj, i starałeś się punktować każde moje słowo - co w Twoim mniemaniu było czymś wielkim, a ludzie na forum się z ciebie po cichu śmiali.



(26.01.2019, 17:53)Glorion Wrote: Młody Ivar zniszczył prowadzoną przez nas rozmowę, w której to ośmieszam jego próbę oceny mojej pracy. Zrobił to pod przykrywką przestrzegania regulamin, którego sam nie przestrzegał w swojej pierwszej wiadomości. Skrytykowany w przypływie gniewu 

Nie, była to wypowiedź wyjątkowo pretensjonalna i niesmaczna, aż postanowiłem (niepotrzebnie) rozpisać się na jej temat.
I tam wcale nie chodziło o książkę, a twoje rozdmuchane w kosmos ego, oraz o to, ja wszystkich traktujesz z góry i liczysz się tylko ze swoim zdaniem.

Nie prowadzimy kłótni na ogólnym, bo inni mogą nie życzyć sobie tego czytać. <-- To jest zasada, na którą się powołałem.
Chodź nazwałbym to bardziej pyskówką i wywyższaniem się niż kłótnią.


Kończąc, usunąłem nic nie wnoszący dialog, żebyśmy skupili się na tym, z czym tutaj przyszedłeś.
Potraktuj moją recenzje, jako proste - przepraszam, myliłem się cd ciebie. A moja uwaga była zbędna. I zacznijmy pisać, jak normalni ludzie.
Zreflektowałem się i napisałem recenzję książki, pomimo tego,
jak oboje nie-elegancko się zachowaliśmy.
Nie przyszedłeś tu żeby się wykłócać, więc nie wiem, po co chcesz mi, nam coś udowadniać?




---- ---- ---- ---- ---- ---- ---- ---- ---- ---- 
ps. Usunąłem komentarze ze względu na książke. Mogłem to po prostu olać i iść w swoją strone.
Ale musisz przyznać, że wrzucanie recenzji w takiej atmosferze nie ma sensu.
Uznałbyś to za sarkazm, próbe ośmieszenia cie jeszcze bardziej i nawet byś nie czytał, a zależało mi żebyś to zobaczył. 

Dzięki wielkie za zachowanie mojej wypowiedzi. Będę na przyszłość wiedział, jakie błędy popełniam w dyskusjach.

Miłego Glorion, i nie walcz
z wszystkimi na forach, kto ma racje. Na przyszłość, bo to nie ma sensu i tracisz tylko swój czas.
Reply }}}
Podziękowanie od:
#9
Nie biore niczyjej strony ale...

Martinez, prosze Cie odpusc juz Uśmiech

Glorion, dzieki za link. W koncu sie dowiedzialem od czego sie zaczelo.

P.S.

(27.01.2019, 08:46)Glorion Wrote: Przykro mi, ale to nie moja książka. Chyba pomyliłeś ją z opowiadaniem swojego kolegi Ravana3.



Oplulem monitor herbata ze smiechu jak to przeczytalem.
Reply }}}
Podziękowanie od:
#10
Wszystko jest w jak najlepszym porządku Stachu.
Po prostu lubię dyskutować z ludźmi.

Dyskusje - jak najbardziej w porządku.
Obrażanie się i kłótnie - nie. Takie mam zdanie.
Reply }}}
Podziękowanie od:
#11
@LordStachu
E, a co w tym takiego śmiesznego?
01110001011110001110011
Reply }}}
Podziękowanie od: Martinez
#12
( 7 godzin(y) temu)Glorion napisał(a): Wrote:Przykro mi, ale to nie moja książka. Chyba pomyliłeś ją z opowiadaniem swojego kolegi Ravana3.

oplułem sie spadłem i z krzesła ze śmiechu


----
Jeszcze jedno Glorion, o czym wcześniej wspominałem
Chodzi o fragment:
"Bardzo wam jestem wdzięczny za rozmowę i gościnę, a że widzę, iż podobnie jak ja lubicie słuchać różnych historii, tedy zostawię wam tu pewną księgę, a przynajmniej jej pierwszy tom. "

Jeśli naprawdę chcesz zbudować otoczkę wokół swojego dzieła, nad którym pewnie bardzo długo pracowałeś,
to poza wpisem, mógłbyś jeszcze porozmawiać z ludźmi na forum, aby rzeczywiście coś za tym szło. Nie zawsze jest to łatwe, ale u nas sprawa jest ułatwiona przez soutbox.
Ja w każdym razie bym tak zrobił. Zasiał ziarenko zainteresowania wśród członków, a potem usunął się w cień.

W swoim niewybrednym komentarzu napisałeś że: "nasze forum nie jest w żaden sposób wyjątkowe, żebyś miał pisać tu cokolwiek innego niż na innych forach."
Takie małe rzeczy bardzo niszczą klimat i chęć sięgnięcia po książkę.
Wybacz ale ty też nie jesteś wyjątkową osobą, i nie sprawi, że twoja powieść jest wyjątkowa to, że tak sobie powiesz.

Zobacz, a może ktoś byłby zainteresowany książką, to po tym jak zobaczyłby twoją odpowiedź,
przesiąkniętą pretensjonalnością już nigdy by po nią nie sięgnął. Sam kopiesz dołki pod sobą, i psujesz swoją opinię. A szkoda
Reply }}}
Podziękowanie od:
#13
Mam dziwne wrażenie, że Lucius ma naprawdę coś wspólnego z Glorionem.
Może to wydawać się śmieszne, jak się to powie raz,

ale znalazłem między nimi kilka podobieństw, których nie wykazuje żadna inna osoba.


Najpierw
Dwa dni temu Lucius, podczas małej sprzeczki z Ravanem napisał:

[Image: nnnn.PNG]

Zaraz później napisał coś takiego:

[Image: incepcja.PNG]


niby nic, ale zasiało to we mnie ziarno wątpliwości. W końcu gdyby to był głupi żart, nie pisałby nic takiego.

Dalej, podobieństwa:


1. Oboje piszą w charakterystyczny sposób. Zamiast zwykłych odpowiedzi, ze swoich zdań tworzą krótkie opowiadania

post Gloriona
[Image: jjjj.PNG]

post Luciusa:


[Image: bbbb.PNG]


Wspólne cechy:
2. Oboje występują pod pseudonimami, opartymi na swoich opowiadaniach/swojej kreacji

Lucius - utożsamia się z wielkim inkwizytorem

Glorion - jest podróżnym bardem, wędrowcem

3. Nigdy nie widziano ich w tym samym czasie na forum (niby nic ale)

4. Oboje są twórcami, oraz oboje obracają się w realiach średniowiecznych (książka, jak i projekt)




Najistotniejszy dowód:

5. Najważniejszy dowód. Oboje, po kłótni (obie kłótnie tak samo urojone)
aby podbić swoje ego robili obrazki, ośmieszające swojego oponenta.



[Image: ggg.PNG]


[Image: gf.PNG]











Szczerze, ja nie mam pytań. Albo to ta sama osoba, albo są ze sobą w bliskich relacjach.

Nie wiem, czemu Lucius miałby mnie obrażać,
w tak dziecinny sposób, 
i to w dodatek z multikonta, jale fakty mówią za siebie.

Być może Lucek został niespełnionym artystą, ale z uwagi na to, że każdy miał w dupie jego powieść
postanowił trochę powyżywać sie na forach.
Tak, Gliorion takie elaboraty pisał również na kilku innych stronach. Chociaż ten pocisk był najmocniejszy.

Śledziłem chat, i widziałem że prawie 2 godziny to gryzmolił xD


Jak myślicie, ile w tym prawdy?
Dla mnie, za dużo podobieństw.
Reply }}}
Podziękowanie od:
#14
Na pierwszym screenie Lucius użył charakterystycznej minki: ;]

;]

;]

Sprawdź w archiwum, czy kiedy Glorion cię pocisnął w tym temacie, także jej użył.
Reply }}}
Podziękowanie od:
#15
Niby nie, ale nie użył też żadnej innej emotki,
więc bądź co bądź mógłby.

Cwaniak..
Reply }}}
Podziękowanie od:

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  




Users browsing this thread:
1 Guest(s)

Silnik forum - © MyBB - Styl forum - iAndrew, grafika - Kithraya, Midas, Bezifabr, Blizzard Entertainment
   
O NAS
Goblin Factory to założone w grudniu 2013 roku forum moderów Warcraft 3 wspólnym wysiłkiem dwóch osób - Scaraba, i WrathaAmona. Celem ich było stworzenie czegoś na wzór starego arcane.pl - miejsca, w którym osoby które wciąż tworzą coś do Warcrafta mogą się spotkać, porozmawiać, zaprezentować swoje dzieła, zapytać o rozwiązanie różnych problemów itd. 22 czerwca 2014 roku Goblin Factory został przeniesiony na nowy silnik, i nowy hosting, a obecnie jest już największym i najpopularniejszym polskim forum dotyczącym Warcrafta 3.